Rozmowa z przyjacielem protestantem – modlitwa za zmarłych


Rozmowa z przyjacielem protestantem – modlitwa za zmarłych

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wczoraj (03.10.2021) miałem jak zwykle ciekawą dyskusję z Panem M. Dyskusje te zmuszają mnie do lepszego i głębszego poznawania Biblii. Próbuję go przekonać, aby wrócił do jedynego i prawdziwego kościoła. Kościoła w którym ma pełnie wszystkiego. Podałem mu fragment odnośnie modlenia się za zmarłych:

2 Ks. Mch 12, 38-45

Ofiara za zmarłych

Potem Juda zebrał wojsko i powiódł do miasta Adullam. Ponieważ zaś wypadł siódmy dzień, zgodnie ze zwyczajem oczyścili się i tam spędzili szabat. Następnego dnia w tym czasie, w którym należało już to wykonać, żołnierze Judy przyszli zabrać ciała tych, którzy polegli, i pochować razem z krewnymi w rodzinnych grobach. Pod chitonem jednak u każdego ze zmarłych znaleźli przedmioty poświęcone bóstwom, zabrane z Jamnii, chociaż Prawo tego Żydom zakazuje. Dla wszystkich więc stało się jasne, że to oni i z tej właśnie przyczyny zginęli. Wszyscy zaś wychwalali Pana, sprawiedliwego Sędziego, który rzeczy ukryte czyni jawnymi, a potem oddali się modlitwie i błagali, aby popełniony grzech został całkowicie wymazany. Mężny Juda upomniał lud, aby strzegli samych siebie i byli bez grzechu mają przed oczyma to, co się stało na skutek grzechu tych, którzy zginęli. Uczyniwszy zaś składkę pomiędzy ludźmi, posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna. Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu.

Okazało się jednak, że ten fragment Biblii nie przekonał kolegi, aby się modlić za zmarłych, ponieważ jego odłam protestantyzmu wykreślił Księgi Machabejskie i ich nie uznają. Trzeba się dużo modlić, aby wrócili do jedynego prawdziwego kościoła. Jestem otwarty na kolejne dyskusje z tym kolegą, ponieważ zmusza mnie to do większego wysiłku. Jezu cichy i pokorny uczyń serce moje według serca Twego. Z Panem Bogiem.

2 thoughts on “Rozmowa z przyjacielem protestantem – modlitwa za zmarłych”

  1. M pisze:

    Witam wszystkich serdecznie! (celowo nie piszę „szczęść Boże”, ponieważ wydaje się, że jest to pozdrowienie typowo katolickie, a staram się być konsekwentny w swojej wierze i nie mieszać ze sobą elementów różnych wyznań i tradycji, o ile nie uważam tego za celowe lub w jakikolwiek sposób uzasadnione). Przede wszystkim chciałbym podziękować Adrianowi (Autorowi wpisu) za to, że zostałem wspomniany na blogu. Cieszę się, że cokolwiek dobrego wyniknęło z naszej wczorajszej rozmowy. Mam pokusę, aby wykorzystać okazję i wylać tutaj całą swoją nienawiść do Kościoła Katolickiego i rzeczy, które się z nim wiążą. Postanowiłem jednak jej nie ulegać i odnieść się do wpisu w sposób, który cokolwiek wniesie. Nie chciałbym pisać nie na temat więc o innych rzeczach napiszę, jeśli Adrian zrobi jakiś wpis z nimi związany. W tym miejscu pozostaje mi tylko przyznać, że jestem związany niemożliwością dotarcia do prawdy. Polega to na tym, że pomimo ukończenia filozofii nie jestem w stanie na trzeźwo i obiektywnie analizować argumentów i racji obu stron. Myślę, że jest to jakiś rodzaj związania/obciążenia duchowego. Wyznaję z całą pokorą, na jaką mnie stać, że jestem zbyt obciążony swoimi wyobrażeniami, urazami, różnego rodzaju złymi emocjami czy doświadczeniami, by wypowiedzieć się w sposób uczciwy i obiektywny. Wydaje mi się, że mniej więcej wiem, gdzie ta prawda leży, ale głowy sobie za to uciąć nie dam. Ciekaw jestem, czy ktokolwiek spośród Czytelników bloga doświadczył w swoim życiu czegoś, co roboczo nazwę „męką wątpliwości” – czyli niemożności dotarcia do prawdy pomimo wysłuchania wielu kazań i nauczań osób różnych wyznań, zaglądania do Biblii i w miarę dobrze funkcjonujących władz poznawczych. Powiem może tylko tyle, że bardzo potrzebuję w swoim życiu obecności żywego Boga i jestem gotów zrezygnować z wszelkiej intelektualnej przewrotności na rzecz doświadczenia właśnie tego. Pozdrawiam serdecznie.

  2. mocherowy pisze:

    panie M nie będę pisał o biblijnych zasadnościach wiary katolickiej,ale raczej o moim odczuciu,nigdzie,ale to nigdzie ,a też próbowałem w swoim życiu doświadczać innych wyznań,nie czułem tak intymnej więzi z BOGIEM przy komunii na kolanach na przykład ,przy cichej adoracji najświędszego sakramentu,czy przy osobistej spowiedzi w konfesjonale gdzie z niespotykaną szczerością rozprawiam się z każdym grzechem to jest taka najwspanialsza analiza psychologiczna mnie i nigdzie nie spotykana po niej ulga…kocham KK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *